Sobotnia wycieczka na Ponidzie

Sobotnia wycieczka na Ponidzie

Korzystając z jednego z nielicznych majowych weekendów wolnych od pracy, zachęceni dobrymi prognozami pogody, postanowiliśmy odwiedzić Ponidzie. Za sprawą nieprzewidzianych wydarzeń (a właściwie wydarzenia) nasz wyjazd był zagrożony do ostatniej chwili, ale ostatecznie wszystko dobrze się skończyło. 🙂


Wspomniane wydarzenie było związane z poparzeniem stopy J., które przydarzyło się jej dzień wcześniej podczas nieuważnej współpracy z czajnikiem przy okazji wiosennych porządków na działce. Nie pytajcie, jak to się stało – J. potrafi. 😉 Mówiąc serio, sprawa była na tyle poważna, że J. ciężko było dopasować odpowiednie obuwie, w którym mogłaby względnie komfortowo chodzić. Jednak biegowe adidasy made in Biedronka podołały temu zadaniu. 😉 A zatem, w sobotę o godzinie 10:30, spóźnieni o jakieś 2 godziny, ostatecznie wyruszyliśmy na wycieczkę. 🙂

Sama podróż była inna niż wszystkie dotychczasowe, gdyż po raz pierwszy na dłuższej trasie oboje opuściliśmy tylne siedzenie naszego auta, zostawiając E. z tyłu. Jednak pomimo naszych obaw związanych z marudzeniem, nudzeniem się czy też pojawieniem się choroby lokomocyjnej (co bardzo rzadko się zdarza, ale jednak), wszystko przebiegło względnie sprawnie. Na tyle sprawnie, że w praktyce różnica pomiędzy samotną podróżą córki z tyłu a podróżą z mamą obok była mierzalna za pomocą ilości okruszków chrupek w samochodzie. 😉

Jak pisaliśmy na Fejsie, wybierając kierunek naszej podróży, inspirowaliśmy się wpisem z bloga gdziewyjechac.pl. Piękne tereny, klimatyczne miasteczka i wioski oraz nie tak bardzo daleka odległość od naszego miejsca zamieszkania – te argumenty przemówiły za tym, że na jednodniową objazdówkę wybraliśmy właśnie Ponidzie. W rejonie tym znajduje się wiele interesujących perełek architektonicznych czy malowniczych rezerwatów. My z uwagi na ograniczenie czasowe, a także dostosowując plan zwiedzania do możliwości córci, zdecydowaliśmy się odwiedzić Pińczów Wiślicę, a na koniec zrelaksować się trochę i przenocować w Busku-Zdroju.

Fullscreen-Logo
Ponidzie

ładowanie mapy - proszę czekać...

Pińczów: 50.520340, 20.526457
Wiślica: 50.348306, 20.674163
Busko-Zdrój: 50.470362, 20.719176

Do Pińczowa trafiliśmy bez żadnego problemu, jadąc drogą nr 78 od strony Jędrzejowa, skręciliśmy w prawo na Imielno. Dalej pojawiły się już znaki prowadzące do celu naszej podróży. Po krótkiej jeździe piękną Doliną Nidy, znaleźlismy się w samym centrum Pińczowa, na rynku. Szczęśliwie udało nam się znaleźć szybko miejsce parkingowe, mogliśmy więc udać się na drugie śniadanie. 🙂 Po krótkim odpoczynku udalismy się na spacer, na początku w stronę dawnego klasztoru paulinów, sprowadzonych do miasta w 1449 r.

Foto 1 IMG_8938 IMG_8944 IMG_8945 IMG_8948

We wspomnianym wcześniej klasztorze mieści się kościół pw. św. Jana Ewangelisty. Jego historia jest niezwykle burzliwa, gdyż w 1550 roku został przekształcony w zbór kalwiński. Niespełna 40 lat później paulini zostali przywróceni do klasztoru, jednak jego ostateczna kasata nastąpiła w roku 1819 r. Pierwotnie była to budowla gotycka, ale została z niej jedynie zachodnia kruchta. Obecna bryła budynku pochodzi z XVII w. Obok kościół jest połączony z budynkiem klasztornym, gdzie obecnie mieści się Centrum Informacji Turystycznej. Obok światyni wznosi się także dzwonnica.

IMG_8950 IMG_8952 IMG_8953 IMG_8954 IMG_8957 IMG_8958 IMG_8960 IMG_8967 IMG_8968 IMG_8969

Następnie powrócilismy w stronę rynku i udalismy się ulicą Klasztorną w stronę Starej Synagogi, której budowę ukończno w 1609 r. Budynek był jednak zamknięty, więc nie mogliśmy wejść do środka.

IMG_8970 IMG_8971 IMG_8972 IMG_8973 IMG_8983 IMG_8988Kontynuujemy nasz spacer ul. Klasztorną, idąc w kierunku Klasztoru Reformatorów. Po drodze w ulicznych prześwitach widzimy kaplicę na Górze św. Anny.

IMG_8990 IMG_8991 IMG_8992

Klasztor Reformatów powstał pierwotnie w 1587 r. jako kolegiata.W 1605 r. sprowadzono do niego zreformowany zakon franciszkanów, zwanych w Polsce reformatami. W późniejszych latach klasztor dwukrotnie zamykano, aby ostatecznie wznowić jego działanie w roku 1928. Tyle tutułem historycznego wstępu. 😉 Klasztor ten otoczony jest wysokim murem, za którym kryje się kraina niczym z bajki. Klasztorny dziedziniec jest po prostu niesamowity, nieco mroczny, zielony, bardzo klimatyczny, po prostu cudo! Można tam usiąść w ciszy i spokoju, odpocząć, pomodlić się, napawając się tą mistyczną atmosferą. Mam nadzieję, że poniższe zdjęcia choć trochę oddają ten klimat…

IMG_8995 IMG_8996 IMG_8999 IMG_9015 IMG_9016IMG_9017 IMG_9018Później udaliśmy się z powrotem w stronę rynku, skąd odjechalismy do Wiślicy. Obecnie jest to mała wieś, jednak w okresie średniowiecza Wiślica była jednym z najważniejszych małopolskich miast. Bez żadnego trudu udało nam się zaparkować w centrum mejscowości, obok bazyliki mniejszej pw. Narodzenia Najświętszej Maryi Panny, którą chcieliśmy zobaczyć. Jest to świątynia gotycka wybudowana w XV w. przez Kazimierza Wielkiego, ponoć jedna z najciekawszych w Polsce. Centralnym punktem kosciola jest ołtarz z rzeźbą Matki Boskiej Łokietkowej, przed którą według tradycji o zjednoczenie kraju modlił się sam król Władysław. Jesli lubicie muzea, to na uwagę zasługuje jeszcze podobno mDom Długosza, w którym znajduje się Muzeum Regionalne.

IMG_9034 IMG_9036IMG_9037 IMG_9038 IMG_9039 IMG_9055 IMG_9058 IMG_9059 IMG_9060 IMG_9065 IMG_9070 IMG_9072 IMG_9073 IMG_9079 IMG_9081 IMG_9082 IMG_9084 IMG_9091 IMG_9092

Po krótkim spacerze po Wiślicy udalismy się znów w stronę auta i wyruszyliśmy do Buska-Zdroju na zasłuzony obiad oraz mały relaks na placu zabaw i basenie. 😉

Super-tata, gadżeciarz, żużloholik, miłośnik kultury wysokiej (m.in. Luxtorpeda, Armia) i Kanonierów z północnego Londynu. Zawodowo bada niezbadane i kaleczy kod. Podczas zagranicznych eskapad tłumacz i pseudo-fotograf. Jego największym marzeniem podróżniczym jest przeżyć mecz na The Emirates (bo na Camp Nou już był).

KOMENTARZE

KOMENTUJ

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *