Warszawa… da się lubić ;)

Warszawa… da się lubić ;)

W ostatni (nieco przedłużony 😉 ) weekend musiałem odwiedzić stolicę naszego pięknego kraju w celach zawodowych. Postanowiliśmy wykorzystać ten fakt i wyruszyć do Warszawy w komplecie, a nawet nadkomplecie – z dziadkami. 😉 Odwiedziliśmy nasze kuzynostwo, a w wolnej chwili udaliśmy się razem na małe zwiedzanie. I okazało się, że Warszawa w pewnych okolicznościach naprawdę da się lubić! 😉


Pomijam fakt, że dojechanie z jednego końca miasta na drugi (szlakiem Ursynów – Białołęka) z wykorzystaniem komunikacji miejskiej zajęło mi prawie półtorej godziny. To, iż w tak rozległym mieście znajdują się tylko dwie linie metra, zdecydowanie nie przypadło mi do gustu. Ba, właściwie wypadałoby napisać, że nasza stolica posiada półtorej linii, bo ta nowo powstała obejmuje tylko 7 (słownie: SIEDEM!!!) stacji, co jest dość śmiesznym, żeby nie powiedzieć strasznym rezultatem. No ale, moja warszawska misja trwała tak naprawdę niezbyt długo, a więc mieliśmy trochę czasu na zwiedzanie. I tym razem korzystaliśmy z własnego samochodu jako środka transportu. 🙂

Moglibyście pomyśleć, że wpadliśmy z deszczu pod rynnę, ładując się w korki. Na szczęście warszawiacy (bądź warszawianie, bo musicie wiedzieć, że mieszkaniec stolicy z dziada pradziada to nie żaden warszawiak!) postanowili także zrobić sobie wolne, wyjeżdżając poza miasto. Drogi były więc wyjątkowo przejezdne. 😉 Pierwszy punkt naszej wyprawy stanowiła starówka, ponoć wyjątkowo pusta tego dnia jak na miejscowe standardy. 😉 I trzeba przyznać, że chodziło nam się przyjemnie, bez większego tłoku, można było bez problemu zrobić sobie foto z syrenką, pobiegać u stóp króla Zygmunta, czy też rozpocząc kampanię prezydencką pod pałacem (wprawdzie do wyborów zostało 5 lat, ale bądźcie uważni i szukajcie pod tagiem #JolaMusisz 😉 ).

IMG_9182 IMG_9183 IMG_9188 IMG_9211 IMG_9218 IMG_9220 IMG_9227 IMG_9231 IMG_9237 IMG_9242 IMG_9257 IMG_9264 IMG_9266 IMG_9279 IMG_9301 IMG_9303 IMG_9304

W kolejnym dniu naszej wycieczki lepsza część załogi naszego bloga z rodziną odwiedziła Łazienki Królewskie. Tutaj oczywiście nasze pociechy mogły się wyszaleć do woli, teren parkowy jest naprawdę potężny i muszę przyznać, że takiego miejsca brakuje mi w domu. Niestety nie udało się nam (czytaj: J.) uchwycić na zdjęciach wszystkich pięknych miejsc wspomnianego parku, ale tak to jest, gdy tata ma inne obowiązki… ;]

IMG_9334 IMG_9340 IMG_9347 IMG_9353 IMG_9355

A pod koniec dnia, przed wieczornym meczem (Visca el Barça! 🙂 ) wybraliśmy się do Wilanowa zobaczyć tamtejszy pałac. Tym razem w komplecie. Musimy nadmienić, że jadąc do celu naszej podróży z Ursynowa, musieliśmy pokonać niezliczone serpentyny usiane jeszcze bardziej niezliczoną liczbą progów zwalniających. No ale, stolica to stolica, stać ją na to, aby przenieść do siebie kawałek zakopianki, stać na więcej niż jeden próg na jezdni, a jej mieszkańców stać na częste naprawy zawieszenia. 😉

Gdy dotarliśmy na miejsce, zakupilismy bilety na zwiedzanie pałacowych ogrodów w cenie 5 zł od sztuki (sam pałac sobie odpuściliśmy, tym bardziej, że E. zasnęła 😉 ) i udaliśmy się na spacer. Generalnie za tę cenę raczej warto…

IMG_9361 IMG_9366 IMG_9371 IMG_9373 IMG_9376 IMG_9379IMG_9384 IMG_9383

…choć można trafić i na tak romantyczne widoki.

IMG_9385 IMG_9392 IMG_9396 IMG_9397 IMG_9402 IMG_9410 IMG_9413 IMG_9416

Mają też dębowy pomnik przyrody…

IMG_9417

…i Hobbiton. 😉

IMG_9420 IMG_9422

A tak w ogóle, to musimy powiedzieć, że gdyby nie zależało nam na wspieraniu dziedzictwa naszej pięknej kultury, to do pałacowych ogrodów dałoby się wejść spokojnie kierując się do przesmyku położonego na prawo od pałacowego dziedzińca, a nie na lewo do bramki, przy której pobierają myto. 😉 Choć z drugiej strony, być może jakieś utajone siły pracowników były skupione na przechwyceniu potencjalnych intruzów, wszak na warszawiaka (i warszawianina!) nie ma cwaniaka, czyż nie? 😉

Podsumowując, wyludniona Warszawa da się lubić, w dzień roboczy może być już gorzej… 🙂 Nam do pełni szczęścia zabrakło jedynie odwiedzenia ogrodu zoologicznego, ale niestety żar lejący się z nieba sprawił, że sił nam już zabrakło… jednak za rok będzie kolejny długi czerwcowy weekend, prawda? 🙂

Super-tata, gadżeciarz, żużloholik, miłośnik kultury wysokiej (m.in. Luxtorpeda, Armia) i Kanonierów z północnego Londynu. Zawodowo bada niezbadane i kaleczy kod. Podczas zagranicznych eskapad tłumacz i pseudo-fotograf. Jego największym marzeniem podróżniczym jest przeżyć mecz na The Emirates (bo na Camp Nou już był).

KOMENTARZE

KOMENTUJ

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *