Ale… czad!

Ale… czad!

Czad – cichy zabójca. To hasło znają prawie wszyscy. I wielu wydaje się też, że nigdy nie spotka się z nim osobiście. No bo w końcu nasze urządzenia gazowe są jak najbardziej sprawne, prawda? Niby tak, ale nigdy nie mamy pewności czy proces spalania przebiega poprawnie, a czad może pochodzić także od naszego sąsiada…


Na wstępie krótkie przypomnienie – czad czyli tlenek węgla, to śmiertelnie trujący gaz, bezbarwny i nie posiadający żadnego zapachu. Powstaje w wyniku niepełnego spalania wielu paliw, np. gazu ziemnego. Może pojawić się, gdy podczas spalania została dostarczona zbyt mała ilość tlenu. Tego może zabraknąć w przypadku słabej wentylacji, czy to w postaci szczelnie zamkniętych okien, czy zapchanego przewodu kominowego. Nie bez znaczenia przy powstawaniu czadu jest też stan techniczny naszej kuchenki, junkersa czy innego urządzenia. Tyle teorii. A praktyka?

W praktyce jak większość obywateli naszego kraju posiadamy kuchenkę gazową. Do tego do podgrzewania wody używamy junkersa, który jest zamontowany w łazience. Pomimo to jakoś nigdy nie myśleliśmy o zamontowaniu w domu czujnika czadu, który jest jedynym skutecznym sposobem na wychwycenie jego obecności. Aż do czasu, gdy uwagę zwrócił nam kominiarz w czasie okresowego przeglądu szybu kominowego. Czego ciekawego dowiedzieliśmy się? Ano tego, że w naszym starym budownictwie do jednego przewodu kominowego są połączone aż 4 mieszkania! Wniosek był jeden, u nas wszystko może działać sprawnie, ale wcale nie jest powiedziane, że tak samo będzie u sąsiada, a czad na skutek słabszej wentylacji może także odwiedzić nasze skromne progi… A należy zaznaczyć, że stare szyby kominowe nie mają już zbyt dobrego ciągu, który jest dodatkowo osłabiany przez coraz częściej montowane szczelne okna i drzwi. Tak więc po uzyskaniu tych informacji postanowiliśmy zakupić czujnik czadu.

Przykładowy czujnik czadu

Przykładowy czujnik czadu

I okazało się, że nasz zakup nie był daremny. W ciągu pół roku na naszym czujniku dwukrotnie odnotowaliśmy małe stężenie czadu. Na szczęście niegroźne, ale jednak. Dlatego warto dmuchać na zimne, bo brak odpowiedniej reakcji może być brzemienny w skutkach. Na kończu tego wpisu zamieszczam krótkie zestawienie niebezpieczeństw związanych z zatruciem tym gazem. Dodam, że koszt przyzwoitego czujnika wynosi około 100 zł, nie jest to więc jakaś bardzo porażająca kwota. Czujnik ten gdy wykryje czad w naszym otoczeniu, ma za zadanie wyemitować bardzo głośny sygnał alarmowy po upływie odpowiedniej ilości czasu zależnej od stężenia naszego intruza. W ten sposób cichy zabójca jest skutecznie demaskowany.

A co zrobić, gdy taka sytuacja nastąpi? Wietrzyć, wietrzyć i jeszcze raz wietrzyć! Samemu można wyjść na świeże powietrze, a w skrajnych przypadkach zapewnić je poszkodowanemu i oczywiście zawiadomić odpowiednie służby ratownicze.

Tabela stężeń czadu:

Stężenie czadu
(PPM – części na milion)
Objawy i skutki dla dorosłych
100 Lekki ból głowy, nudności, zmęczenie.
200 Zawroty i bóle głowy po 2-3h.
400 Nudności, ból głowy, senność, dezorientacja, przyspieszona akcja serca. Zagrożenie życia po 3h.
800 Silne bóle głowy, konwulsje, uszkodzenie kluczowych narządów. Śmierć po 2-3h.

Super-tata, gadżeciarz, żużloholik, miłośnik kultury wysokiej (m.in. Luxtorpeda, Armia) i Kanonierów z północnego Londynu. Zawodowo bada niezbadane i kaleczy kod. Podczas zagranicznych eskapad tłumacz i pseudo-fotograf. Jego największym marzeniem podróżniczym jest przeżyć mecz na The Emirates (bo na Camp Nou już był).

Brak powiązanych wpisów

KOMENTARZE

KOMENTUJ

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *